
Kocham mojego synka najbardziej na świecie, moja miłość do niego jest tak wielka, że chce o niej wam opowiedzieć, dlatego nie znikam z blogowego świata, tęskno mi za wami, więc jestem.
20 lipca dokładnie za dwa tygodnie wracam do pracy i jak sobie o tym pomyślałam to dziś się popłakałam, bo nie wyobrażam sobie go zostawić beze mnie. Wiem, że musimy go do tego przyzwyczaić, bo będzie Marcinowi strasznie płakał jak z nim zostanie sam w domu jak ja w pracy będę, ale dla mnie to jest bardzo trudne być gdziekolwiek bez niego.
Mój syn od kilku dni raczkuje po całym mieszkaniu, ja nazywam to zwiedzaniem. Więc Jaś zwiedza wszystkie pomieszczenia i kąty i wyciąga z nich, co mu się akurat tam spodoba. Ale od kilku dni Jaś też sam wstaje. Podchodzi na czterech do jakiegoś mebla i się podciąga i wstaje. Podchodzi do mnie chwyta się spodni i stoi. Kurcze chyba zacznie mi szybko chodzić jak już się mu tak stanie spodobało. Oczywiście już kilka guzów było nabitych. Ciągle jest płacz, bo albo gdzieś upadnie, albo dobije. Jaś mówi też mama wyglada to tak mamam mam mamam.
Ostatnio byliśmy na zamku w Będzinie kilka fotek wrzucam z tego pięknego miejsca.

SIEDZĘ W DOMKU, DO PRACY JESZCZE NIE WRÓCIŁAM.
Jaś to mały rozbójnik zagląda do szuflad. Mały rozbójnik tak wydziwiał w łóżeczku, że musieliśmy obniżyć je na niższy poziom, bo się baliśmy, że wypadnie.
Koleżanka napisała mi, że dziwne, że daję zdjęcia Jasia jak to jest bloog poświęcony Wojtusiowi. Otóż tak ten, bloog jest poświęcony pamięci mojego synka, Wojtusia, ale przecież to nie znaczy, że nie mogę w nim pisać o moim drugim synku Jasiu. Dużo ostatnio o tym myślałam i chyba nadszedł czas się pożegnać. Teraz nie mam za dużo czasu, żeby pisać, co u mnie się dzieje, a ni też was odwiedzać. Za niedługo pójdę do pracy i będę miała jeszcze mniej czasu. Odkąd Jaś się urodził każdą wolna chwile poświęcam na niego. Mój synuś jest moim szczęściem, wymyśliłam nawet piosenkę o nim i mu śpiewam.
Moje pisanie tutaj zaczęło się od wspomnień po śmierci mojego pierwszego synka. Dzięki temu blogowi mogłam się wyżalić, a nawet wypłakać. Dzięki niemu znalazłam osoby, które mnie wspierały w ciężkich dla mnie momentach, a czasem także rozweselały. Ciężko jest być matką aniołka, ludzie pocieszają, ale tak naprawdę nie rozumieją, co taka osoba czuje. Chciałabym wszystkim podziękować za wsparcie, jakie mi udzieliliście, za zrozumienie, za każde dobre słowo. Mój blog ewoluował, najpierw pisałam o smutku, teraz częściej piszę o radości. Czasem wydaje mi się, że doskonale sobie „poradziłam" ze śmiercią mojego synka, a czasem wystarczy, że wymówię jego imię i płaczę. Ludzie mi mówią, że jestem silna, może i jestem, ale łatwo nie było. Teraz czeka mnie bardzo ważne zadanie, najważniejsze w życiu każdej kobiety. Muszę wychować mojego synka na dobrego człowieka.
Od śmierci Wojtusia minęło osiemnaście miesięcy. Przez ten czas bardzo dużo się zmieniło, ja też. O wszystkich urazach zapomniałam i postanowiłam być lepszym człowiekiem. Nie wiem jak się dalej potoczy moje życie jedno wiem na pewno jestem matką dwóch synów, których bardzo kocham i nic tego nie zmieni.
Wojtusiu
Zawsze będziesz w mej pamięci. Urodziłeś się za wcześnie i za wcześnie odszedłeś. Obraz twojej słodkiej buźki na zawsze pozostanie w mej pamięci.

Jasiu
Dziękuję ci, że jesteś. Urodziłeś się bardzo podobny do twego braciszka, swoim przyjściem na świat dalej mamusi wiele szczęścia. Za każdym razem, gdy rano pielęgniarka przynosiła mi ciebie to płakałam ze szczęścia.

Dziś Dzień Dziecka sama nie wiem, co napisać, taka melancholia mnie ogarnia.
Dziś dzień radości ze smutkiem się przeplata,
Miałam się radować, a nie znowu płakać.
Wszystkie dzieci obdarowane,
Jedno wycałowane, drugie opłakane.
Dziś dzień miłości,
Dziś dzień tęsknoty.
Dla Wojtusia kupiłam cztery begonie i posadziłam do doniczek i ma teraz tak wiosennie i kolorowo. Był wczoraj odpust w parafii Ducha Świętego i kupiliśmy balonik - serduszko i wbiłam go w ziemie przy pomniku. A Jasio dostał mnóstwo prezentów od dziadków, od cioci z wujkiem i od nas.
Z moją kruszynka coś się ostatnio dzieje. Budzi się dwa razy w nocy jeść nie chce, tylko płacze. Tulę go wtedy i głaszczę i mu przechodzi, może to kolejne ząbki mu będą wychodzić. Lekarka już tydzień temu powiedział, że ma górne dziąsła opuchnięte, ale nic mu jeszcze nie wyszło.
Jasio jeszcze sam nie siedzi, ale lekarka powiedziała, że dobrze się rozwija. Czasem sama mu gotuję zupki, a czasem podaje mu obiadki ze słoiczka. Jasio jest już bardzo ruchliwy. Podczas kąpieli to musze mu nóżki trzymać, bo tak wierzga, że wszystko jest zalane. Mój kochany chłopczyk nie zważa na nic tylko bawi się najlepsze w wodzie. Po kąpieli zawsze musze iść po szmaty, żeby zetrzeć podłogę, niestety jego zasięg sięga dalej niż tylko podłoga, bo na łóżko i jeszcze ścianę. Podaje mu bebilon pepti 2, odzwyczaiłam go od piersi, bo wracam do pracy, ale powiem szczerze, że bardzo tęsknię za karmieniem piersią. To jest cudowne uczucie, kiedy dziecko jest tak blisko. Uwielbiałam, kiedy pijąc mleczko patrzył na mnie tymi swoimi pięknymi oczkami, kiedy bawił się moim wisiorkiem, kiedy przytulony do mnie szukał piersi. Wspominam to z uśmiechem na ustach, nigdy nie zapomnę tych cudownych chwil. Nie wiem czy jeszcze będę miała dzieci, bo bardzo boje się kolejnej ciąży. Dużo o tym myślałam, chciałabym kiedyś jeszcze raz przeżywać te cudowne chwile, jakie daje macierzyństwo. Ale nie wiem po pierwsze czy to będzie mi jeszcze dane, a po drugie nie wiem czy się jeszcze odważę przechodzić jeszcze raz przez trud 9 miesięcy, który był dla mnie czasem ogromnego strachu. Urlopu wychowawczego wzięłam tylko dwa miesiące, jest to czas dla mnie na znalezienie nowej pracy, ponieważ do starej
nie chce wracać.

Do pracy jeszcze nie wróciłam, wzięłam sobie urlop wychowawczy. Obecnie szukam innej pracy, bo nie uśmiecha mi się do starej wracać. Mam nadzieję, że mi się to uda i nie będę musiała tam wracać.
Jasio już przeszedł trzydniówkę. Była gorączka 39 stopni przez trzy dni, a czwartego dnia pojawiła się wysypka.

Dziś Dzień Matki z tej okazji życzę wszystkim mamom w dniu ich święta wszystkiego najlepszego pociechy z dzieci i samych radosnych dni. Niech smutek nie gości w waszym życiu, a uśmiech nie schodzi z waszych twarzy.
MOJA PIERWSZA ZUPKA SZYBKO ZNIKAŁA Z ŁYŻECZKI
TAK SOBIE SŁODKO ŚPIĘ
A TU OGLADAM MOJĄ PIERWSZĄ SZCZOTECZKĘ DO ZĘBÓW
A tu filmik jak Jasio myje swoje dwa pierwsze ząbki : JASIO MYJE ZĄBKI
niedziela, 21 marca 2010
Licznik odwiedzin: 222425

Mam na imie Gosia, mam 28 lat i mieszkam w Tychach. 9 grudnia 2007r. w 34 tc urodziłam martwego synka- naszego pieknego Wojtusia o wadze :2750 gram i 50 cm długości.
21 listopada 2008 moje marzenie spełniło się i zostałam szczęsliwą ziemską mamą. Nasz synek Jaś urodził się o godzinie 0:25 o wadze 3480 i 54 cm długości. Jestem wreszcie szczęśliwa.
Jeśli chcielibyście dodać jakąś miłą myśl to zapraszam do wpisywania się.
Jeśli chciałbyś do mnie napisać na maila oto mój adres: gotw@wp.pl
Mój nr.gg to : 6675716
| « marzec » | ||||||
| pn | wt | śr | cz | pt | sb | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 01 | 02 | 03 | 04 | 05 | 06 | 07 |
| 08 | 09 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
| 29 | 30 | 31 | ||||
W moim blogu opisuje uczucia po smierci synka Wojtusia, a od niedawna troski i radości po narodzeniu się Jasia
Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:
Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj: