Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

MOJE SUWACZKI

Fotki

poniedziałek, 25 stycznia 2010 10:17
              Jaś to moje największe szczęście. Tak szybko rośnie, jeszcze niedawno był taki malutki i całymi dniami spał.  Teraz z niego taki duży mały człowieczek. Ostatnio miał ciężkie chwile przez ząbki. Jemu jak wyrzynają się ząbki to hurtowo, często po dwa na raz, a raz mu trzy w jednym czasie wychodziły. Teraz ma ich już 12, a skończył niedawno 14 miesięcy. Ja chodzę do pracy, często jestem przemęczona, śpiąca i rozdrażniona, ale do domu to biegnę, żeby jak najszybciej zobaczyć mojego okruszka. Uwielbiam moment, kiedy otwieram drzwi kucam i Jasio biegnie w moje ramiona.



Na sankach z ulubioną myszą

Jasio danonki może jeśc nic mu po nich nie jest, ale jak mu dam kromkę z serem żółtym czy topionym to zaraz plamki mu wyskakują dziwne to jest. Myślałam, że skaza białkowa mu przeszła, ale chyba nie. Pozatym daje mu wszystko do jedzenia to co my jemy, no ale dalej jest na mleku bebilon pepti.

 A to oczywiście pomysły mojego męża. :-]

komentarze (10) | dodaj komentarz

tak wiele bólu

sobota, 12 grudnia 2009 22:11

         

          Ciężko jest, kiedy zdajemy sobie sprawę jak wiele straciliśmy i jak wiele nas ominęło. Życie szykuje nam wiele niespodzianek niestety często nie są one dla nas miłe. Kiedy matce umiera dziecko to jest największa tragedia, jaka ją może spotkać. Wraz z dzieckiem umierają wszystkie plany i nadzieje na szczęśliwe życie. Kobiety często zamykają się w sobie ze swoim bólem, czują się zranione przez los, życie, boga. 

         Często społeczność nie rozumie nas „matek po stracie". Ludzie mówią słowa, które zamiast pocieszyć ranią, zamiast wysłuchać, przytulić wesprzeć, to stoją z boku i ignorują sprawę udając, że nic się nie stało. A my w tym pierwszym okresie zaraz po starcie dziecka, najgorszym dla nas czasie właśnie potrzebujemy wsparcia, zrozumienia i na pewno słowa krytyki nie pomogą nam w dojściu do zdrowia psychicznego. 

         My matki mamy w sobie ogromne pokłady miłości. Kochamy nasze dziecko jeszcze na długo zanim się urodzi. Więc kiedy nagle umiera nam to, na co tak długo czekałyśmy i tak mocno pokochałyśmy czujemy się oszukane, bo przecież test pokazał dwie kreski i lekarz powiedział, że będzie syn, a teraz go niema. Kiedy umiera dziecko, umiera część nas, pozostaje tylko ból, łzy i strach, strach, co dalej z naszym życiem. Ludzie wokół nas myślą, że kilka tygodni wystarczy, żeby dojść do siebie. Ale nie wystarczy, na to trzeba miesięcy, albo lat. Tak naprawdę nigdy się nie dojdzie do siebie, ponieważ jak można żyć, kiedy dziecko umarło. Życie po stracie dziecka już nigdy nie będzie takie samo jak przed stratą. Każda z nas inaczej sobie radzi po stracie dziecka. Jedne kobiety zamykają się w sobie, jedne rzucają się w wir pracy, a inne tak jak ja wyrzucają swoje troski pisząc bloga. 

          Niedawno minęło dwa lata, od kiedy straciłam synka, choć upłynęło sporo czasu to ból nie minął i łzy ciekną na wspomnienie tamtego dnia, kiedy dowiedziałam się, że Wojtuś umarł. Teraz mam Jasia i zawsze jak mi jest smutno i źle to go utulam i płaczę. Po stracie pierwszego synka chciałam szybko zajść w ciążę, podświadomie wiedziałam, że będzie to najlepsze lekarstwo dla mnie, aby dojść do siebie.

           Chciałabym żeby mniej dzieci umierało, chciałabym, żeby mniej matek cierpiało. Kiedyś jak byłam małą dziewczynką jak byłam na cmentarzu to wchodziłam na zakątek gdzie były pochowane małe dzieci i szukałam tego, które umarło najmniejsze. Zawsze z siostrą chodziłyśmy i patrzyłyśmy na te małe grobki na aniołki na pomniczkach i na wyryte smutne słowa w kamieniu. Ale nigdy nie zdawałam sobie sprawy, że i moje dziecko będzie leżało w takim małym grobku z aniołkami na płycie i słowami żalu i tęsknoty wykłutymi dla pamięci. 

     Niedawno siedząc na cmentarzu przy pomniku, Wojtusia przechodziły obok mnie dwie dziewczynki czytające epitafia na pomnikach małych dzieci. Przypomniałam sobie wtedy, że i my z siostra kiedyś też tak chodziłyśmy czytając te smutne wierszyki-ostatnie słowa posyłane dla dzieci od rodziców.

          Życie szykuje nam mnóstwo smutnych niespodziankę, ale nie wolno wam się dziewczęta poddawać nadzieją umiera ostatnia. Mi się udało jestem mama to na ziemi mam synka, a Wojtusiu w niebie nigdy nie zapomnimy.

komentarze (21) | dodaj komentarz

2 lata minęło

wtorek, 08 grudnia 2009 19:36
@)-->-->-- @)-->-->-- @)-->-->-- @)-->-->-- @)-->-->-- @)-->-->-- @)-->-->-- @)-->-->-- @)-->-->-- @)-->-->-- @)-->-->--
To już dwa lata, od kiedy odszedłeś syneczku, jak ten czas szybko leci.

komentarze (11) | dodaj komentarz

Roczek Jasia

sobota, 21 listopada 2009 9:51
Jaś ma już rok życia to niesamowite jak ten czas szybko leci.  Zapraszam do obejrzenia filmiku o Jasiu : 

komentarze (14) | dodaj komentarz

smutny czas

czwartek, 29 października 2009 22:04
      

        Dziękuję wam dziewczyny za miłe słowa. Tak myślę, że jest, czego gratulować. Tak, to ja napisałam list do tvn-u, chciałam, żeby zrobili program na ten temat w zeszłym roku żadnej wzmianki nie było w telewizji. Byłam zaskoczona, że przeczytali go na wizji. Zaprosili mnie do tego programu, ale za późno przeczytałam maila z tym zaproszeniem. List oczywiście był dużo dłuższy, przeczytali tylko krótki fragment. 


           Kilka dni temu napisałam do nich ponownie, bo podczas tej krótkiej rozmowy nie poruszyli wszystkich ważnych kwestii. Ale jeszcze nie dostałam odpowiedzi na ten drugi list. 12 Października byliśmy całą rodziną w Krakowie na spotkaniu rodziców po stracie. Było bardzo miło, poznałam kilka miłych dziewczyn. Razem stałyśmy pod wielkim parasolem w parku Jordana i opowiadałyśmy sobie nasze historie. Była smutna deszczowa pogoda, ale to w końcu październik. Po kilku godzinach zebrało się sporo osób. Każda dostała nadmuchany balon i mazak, aby móc napisać na balonie imię swojego aniołka. Potem zebraliśmy się wszyscy w jednym miejscu i puściliśmy nasze balony do nieba. Wiele osób płakało. Czułam się tak jakby mój synek ponownie poszedł do nieba. Za niedługo kolejny smutny dzień, dzień wszystkich świętych. A potem druga rocznica odejścia mojego synka do nieba.

komentarze (15) | dodaj komentarz

wtorek, 9 lutego 2010

Licznik odwiedzin: 216450

O mnie

Mam na imie Gosia, mam 28 lat i mieszkam w Tychach. 9 grudnia 2007r. w 34 tc urodziłam martwego synka- naszego pieknego Wojtusia o wadze :2750 gram i 50 cm długości.
21 listopada 2008 moje marzenie spełniło się i zostałam szczęsliwą ziemską mamą. Nasz synek Jaś urodził się o godzinie 0:25 o wadze 3480 i 54 cm długości. Jestem wreszcie szczęśliwa.

Jeśli chcielibyście dodać jakąś miłą myśl to zapraszam do wpisywania się.

Jeśli chciałbyś do mnie napisać na maila oto mój adres: gotw@wp.pl
Mój nr.gg to : 6675716

Kalendarz

« luty »
pn wt śr cz pt sb nd
01020304050607
08091011121314
15161718192021
22232425262728

O moim bloogu

W moim blogu opisuje uczucia po smierci synka Wojtusia, a od niedawna troski i radości po narodzeniu się Jasia

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 03.02.2010 23:40:14
  • autor: kasia
  • treść: Witaj Gosiu, z zapar...

Statystyki

Odwiedziny: 216457
Wpisy
  • liczba: 129
  • komentarze: 2214
Galerie
  • liczba zdjęć: 50
  • komentarze: 116
Księga gości: 58
Punkty konkursowe: 0
Bloog istnieje od: 715 dni

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj: